Jeśli jesteś właścicielem tej strony, możesz wyłączyć reklamę poniżej zmieniając pakiet na PRO lub VIP w panelu naszego hostingu już od 4zł!

Biografia

Keno Don Hugo Rosa (tak brzmi pełne imię Dona) urodził się 29 czerwca 1951 roku w Louisville, w stanie Kentucky.
Jego rodzina pochodzi z Włoch – dziadek, Gioachino (od jego imienia pochodzi pierwsze imię Dona – Keno to zdrobnienie od Gioachino) mieszkał w Maniago, małej wiosce u podnóża Alp. W 1915 roku wyemigrował do Kentucky, tuż po urodzinach syna, Hugo Rosy. Hugo ożenił się potem z Chilistiną Titiano - córką pół-Amerykanina pół-Niemca; jej matka miała korzenie walijskie, irlandzkie i szkockie.

Rosa zaczął rysować wcześniej, aniżeli nauczył się pisać. Jednak wszystkie jego późniejsze prace były bardziej nastawione na fabułę – rysunki były jedynie ilustracjami do akcji. Pierwsze historyjki opowiadały o małych mężczyznach, zwanych Holey i Joe, a ulubionymi komiksami – Uncle Scrooge i Superman. Komiksami zaraziła go jedenaście lat starsza siostra Diana, która miała wielką kolekcję tychże. Jej szaleństwo w zbieraniu komiksów wyjaśnia, dlaczego Don także ma fioła na punkcie różnych kolekcji. Gdy skończył dziesięć lat, Rosa wyrzucił wszystkie komiksy własne oraz siostry z wyjątkiem dwóch: pierwszego Uncle Scrooge z „Only a Poor Old Man” oraz gazetki z „Golden Helmet”. Po czasie, udało mu się odbudować kolekcję.

Szkoły, do których uczęszczał Rosa były męskimi szkołami. Były to: prywatna szkoła przygotowawcza im. św. Tomasza (klasy od 1 do 8), męskie katolickie liceum im. Św. Franciszka Ksawerego oraz szkoła inżynieryjna. Don rysował dowcipne komiksy o tym, czego się nauczył, jednak nigdy nie brał lekcji rysunku w którejkolwiek ze szkół. Rozpoczął studia na Uniwersytecie w Kentucky w 1969 i ukończył je w 1973 ze stopniem bakałarza w inżynierii lądowej.

Pertwillaby i Kapitan Kentucky

Jego kariera rozpoczęła się w 1971 roku, gdy Rosa zaczął tworzyć komiksy z Lancelotem Pertwillabym, który miał być odzwierciedleniem samego Dona. Z komiksu stricte satyrycznego komiks wyewoluował
na przygodowy – pierwszy taki komiks z bohaterem w roli głównej odnosił się do barksowskiego „Lost in the Andes!” i nosił tytuł „Lost in (an alternative section of) the Andes”.Składał się aż z 127 pasków podzielonych na dwie części – satyrę polityczną (której oczekiwał wydawca) oraz historyjki przygodowej (na której opiera się późniejszy Syn Słońca). Był wydawany w gazetce studenckiej „Kentucky Kernal”. Kolejne historyjki, które ukazywały się już w „Rocket’s Blast Comiccollector Fanzine” to „Sub-Zero” (który zawiera scenę z „Pracy na wysokości”),” Vortex” (gdzie pojawił się uniwersalny rozpuszczalnik) oraz nieukończony „Knightime”. Po ukończeniu studiów komiks ukazywał się w fanzinie „Rocket's Blast Comic Collector”, a artykuły Rosy oraz liczne ilustracje pojawiały się w „Comic Reader”, The Collector”, „The Buyers Guide for Comic Fandom” czy „Amazing Heroes”.

Rysunki Rosy wykonywane na potrzeby fanzinów. Zwróccie uwagę na ten drobiazgowy styl!

A to prace z Lancelotem Pertwillabym:

W 1979 roku Rosa zaczął tworzyć komiksy z Kapitanem Kentucky, będący pastiszem popularnych wtedy komiksów z superbohaterami. Komiks miał wprowadzać lokalne miejsca bądź celebrytów – tak też
pierwszy odcinek Kapitana Kentucky ukazał się w „Louisville Times”. Był to pod pewnym względem wyjątkowy komiks – jako jedyny ukazywał się w poważanej gazecie. Rosa używał Kapitana także do wyrażania swoich opinii. Jego praca nie przynosiła jednak wystarczających pieniędzy (Rosa zarabiał 25 dolarów tygodniowo, które nie były warte 12 godzin pracy tygodniowo) – Don, by móc się utrzymać, pracował w firmie założonej przez dziadka jako kafelkarz. Wydał jeszcze ostatni odcinek „Pertwillaby Papers”, w którym Lance budzi się i zdaje sobie sprawę, że jego kariera superbohatera była po prostu snem. W 1981 Rosa całkowicie zaprzestał rysować.

W 1980 roku ożenił się z nauczycielką Ann Payne. Ślub wzięli na plaży, boso i w zwykłych koszulkach.

Stworzony do tworzenia komiksów

W 1985 roku Rosa zauważył gazetkę wydawaną przez Gladstone w oknie małego sklepu z komiksami. Jego wzrok przykuła okładka, która wydawała się być „nieznanym rysunkiem Barksa” (w rzeczywistości została narysowana przez Daana Jippesa). Była to pierwsza gazeta amerykańska, która zawierała disneyowskie komiksy w latach 80. Don złapał za telefon, zadzwonił do redaktora Gladstone, Byrona Ericksona i oznajmił, że „jest jedynym Amerykaninem stworzonym by pisać i rysować komiksy ze Sknerusem”. Erickson poprosił go o kilka testowych rysunków, a następnie pozwolił narysować pierwszy komiks Rosy z kaczkami – „Syn Słońca”. Zresztą, jego siostra powtarza: „Od zawsze chciał być rysownikiem komiksów ze Sknerusem McKwaczem. Od zawsze.”

Opowieść o Sknerusie i jego przeciwniku była wielkim sukcesem i została nominowana do Nagrody Harveya, a samemu Donowi otworzyły wrota do dalszego tworzenia komiksów z najbogatszym kaczorem. Mimo że możliwości finansowe nie pozwalały na częste publikowanie dłuższych przygodówek nowej produkcji, Don stał się kimś bliskim dla Byrona i Bruce'a Hamiltona (prezesa Gladstone). Na spotkaniach w biurze Gladstone w Prescott poruszano takie pomysły jak m.in. stworzenie historyjki wyjaśniającej kim jest ojciec Hyzia, Dyzia i Zyzia, sequela barksowskiego „Lost in the Ande”s, czy okolicznościowego crossovera (mieszanki środowisk kaczego z mysim) z udziałem Myszki Miki z okazji MGM Studios na Florydzie (szkic tego komiksu to właśnie „The Starstruck Duck”!). Don stworzył jeszcze kilka komiksów dla Gladstone (ostatnim był „Jego wysokość McKwacz”) do 1989 roku. Powodem zakończenia współpracy była polityka licencyjna Disneya, która nie zezwalała na zwrot oryginalnych plansz dla autora. Pewna część jego przychodu pochodziła ze sprzedaży tych oryginałów, w związku z czym bez tej możliwości nie mógłby wyżyć z rysowania komiksów.

Rosa wykonał też kilka historyjek dla holenderskiego wydawnictwa Oberon. Jego zadaniem było tworzenie rysunków do gotowych scenariuszy, jednak poproszono go tam nawet o dokończenie komiksu Carla Barksa - „Myszołap z Kaczogrodu”. Powodem przerwania pracy przez Barksa było zbyt duże zagęszczenie myszy, których autor nie chciał rysować – tej mordęgi z przyjemnością podjął się Don.

Po zakończeniu współpracy, wydawcy „DuckTales” zaoferowali mu zatrudnienie, oferując o wiele wyższą stawkę niż w Gladstone. Rosa stworzył tylko jeden scenariusz („Back in Time for a Dime!”) – redaktorzy nigdy nie prosili go o więcej, jego scenariusz został delikatnie zmieniony, co zniszczyło kilka gagów, a sam autor miał problemy z otrzymaniem wypłaty.

Rosie zaproponowano pracę przy „Kaczych opowieściach”, gdzie miał
pisać scenariusze do serialu. Gdy po roku zdecydował się na tą ofertę, zatrzymano produkcję telewizyjnych przygód Sknerusa – Amerykanin pisał scenariusze dla nowej serii „Super Baloo”. Don napisał trzy odcinki: "It Came from Beneath the Sea Duck", "I Only Have Ice for You", "A Touch of Glass", a następnie rzucił pracę: nie był pewny, czy otrzyma swoją wypłatę i jako scenarzysta nie czuł się odpowiedzialny za całość dzieła.

Duńska przygoda

Rosa zorientował się, że duńskie wydawnictwo Egmont (jeszcze wtedy Gutenberghus) wydaje reprinty jego komiksów – a wręcz prosi o więcej. Cały czas pracując jako freelancer dla Oberonu, Rosa wybrał Egmont z powodu większego budżetu i większej popularności wydawnictwa, co zapewniało większą pensję. W 1990 roku dołączył do załogi Egmontu, wraz z Byronem Ericksonem, byłym redaktorem Gladstone. O samym Byronie Rosa wypowiada się w samych superlatywach: „Uważam, że Byron ma rację w 99,999% wszystkich przypadków, lecz nigdy nie kłócę się z nim, kiedy nasze poglądy się różnią.”.

W tym samym czasie Disney zajął komiksy publikowane przez Gladstone i także był zainteresowany komiksami Dona. Ponieważ wydawnictwo Disneya nie dawało mu żadnych praw, przysługujących freelancerowi, pozostał w Egmoncie. Mimo to, wykonał jedną historyjkę („Dół z pieniędzmi”), by zakomunikować, że jeżeli zmienią kontrakt, może dla nich pracować.

Życie i Czasy Sknerusa McKwacza

W 1991 roku Don rozpoczął pracę nad swoim największym swoim dziełem – dwunastotomową sagą opowiadającą o młodości Sknerusa, ulubionego bohatera Rosy. Plan powstał o wiele wcześniej, kiedy Rosa zastanawiał się nad poszlakami umieszczanymi w starych komiksach przez Carla Barksa. Pierwszym komiksem, który powstał była początkowo niezwiązana historyjka „Pierwsza dziesięciocentówka”, która była impulsem do narysowania kolejnych dwunastu (mimo, że ukazała się dopiero trzy lata po pozostałych dwunastu!). Rysownik rozpoczął od zebrania wszystkich barksowskich faktów mówiących o młodości Sknerusa. Następnie uszeregował je chronologicznie oraz dobrał historyczne postacie, miejsca bądź wydarzenia, w których Sknerus mógł brać udział; w końcu przez kolejne dwa lata Rosa tworzył rysunki.

Seria okazała się wielkim sukcesem, nawet pośród osób nie czytających nałogowo komiksów ze Sknerusem – najlepszym dowodem na to jest nagroda Eisnera otrzymana w 1995. Po zakończeniu pracy nad podstawowymi 12 rozdziałami, Don zaczął tworzyć dodatkowe komiksy. Niestety, nie wszystkie zostały zaakceptowane przez Egmont i zostały wydane przez francuski magazyn Piscou. Rosa zaczął tam także pracować jako freelancer, rysując takie komiksy jak „Dawnych wspomnień czar”, „Najeźdźcy” czy „Spryciarz z Panamy”. W 2013 były frontman grupy Nightwish Tuomas Holopaisen zdecydował się stworzyć soundtrack do sagi (więcej o tym projekcie i jego współpracą z Rosą tutaj).

Kryzys w pracy
Latem 2002 roku, po ukończeniu „Czy to jawa, czy sen?” nagle Rosa zaprzestał rysowania nowych komiksów. Jako artysta nie mógł pracować w warunkach oferowanych mu przez Egmont, a jednocześnie nie chciał przestać tworzyć komiksów ze Sknerusem. Jedyną możliwością była przerwa w dostarczaniu nowych prac i dogadanie się z wydawnictwem. Rosa zarzucał Egmontowi brak kontroli nad swoimi dziełami. Rosa nie miał wpływu np. na nieodpowiednie kolorowanie, kiepski dobór czcionek czy słabą jakość skanów. Innym powodem strajku było nadmierne używanie nazwiska Rosy w promocji bez jego zgody czy wypłaty należnych świadczeń. Ponowne porozumienie zostało zawarte w grudniu tego samego roku i dawało mu większą kontrolę nad swoimi dziełami.

Emerytura

W 2008 roku Rosa poddał się operacji oka – od dzieciństwa cierpiał na krótkowzroczność, która była jednym z powodów przejścia artysty na emeryturę. W wywiadzie z DanishKomiks.dk stwierdził, że nie wykona już żadnego komiksu z kaczkami podając trzy przyczyny: problemy ze wzrokiem, słabe zarobki (Rosa zarobił więcej pieniędzy wyprzedając część własnych komiksów niż pracując 6 lat dla Egmontu!) oraz powtarzające się problemy z wydawnictwami – nie tylko z Egmontem. W 2011 roku Don wystosował oświadczenie „Why I Quit” (do przeczytania na tej stronie) w którym dogłębnie omawia powody swojej emerytury.

Aktualnie, Rosa z żoną i kilkoma bassetami żyją w Louisville, w budynku zbudowanym z drewnianych bali pośrodku dwunastohektarowej działki – mimo to, państwo Rosa nie wykonują żadnych prac farmerskich. Don rozwija tam swoje liczne pasje – kolekcjonerskie (stare filmy, książki, figurki oraz oczywiście komiksy (ma ich ponad 40 tysięcy, głównie z lat 1948-80, a trzyma je w specjalnie przygotowanej do tego klimatyzowanej piwnicy) czy związane z komputerami (Rosa w latach 80. był zafascynowany w komputerach – miał 8-bitowego Atari, którego używał do pisania, przetwarzania tekstu oraz grania w gry). Wraz z żoną uwielbia ogrodnictwo, oglądanie ptaków oraz kampingi. Jest miłośnikiem ostrych papryczek! Rosa posiada także dwa samochody: Nash Lafayette Deluxe z 1938 i Dodge Custom-6 z 1948, którym jeździ najczęściej. Na jego tablicach rejestracyjnych, nabytych w 1977 napisane jest „COMICS” - dzięki temu z daleka można poznać jadącego Dona!

Mistrz i uczeń

Rosa uważany jest za kontynuatora barksowskiej wizji komiksów z Kaczorem Donaldem. Sam artysta uważa go z swojego mistrza, od którego czerpie inspiracje. Od przerysowywanych całych kadrów, poprzez figury i miny postaci aż do ukrytych nawiązań czy dedykacji DUCK – to wszystko składa się na „hołd” dla Barksa. Wiele komiksów to sequele historyjek, które stworzył Barks – np. „Siedem dni w Tybecie” to dalsza część „Tralla La”. Don dokończył komiks nigdy nie skończony przez Barksa („Myszołap z Kaczogrodu”) i
zrekonstruował na prośbę Gladstone dwa kadry komiksu „How Green Was My Lettuce” (kadry te zaginęły podczas pierwszej publikacji). Za swój ulubiony komiks uważa jego dzieło „Only a Poor Old Man”, które było impulsem do stworzenia wielkiej ilości komiksów. Nienawidzi być także porównywany do swojego idola.

Twórca, gdy osiągnął sławę, wielokrotnie kontaktował się z Barksem w kwestiach technicznych, np. podczas tworzenia Drzewa Genalogicznego. Sam Barks nie ma jednak dobrego zdania o Rosie –
rysownikowi nie spodobało się stworzenie „Życia i Czasów..”, które zrzuciły ze Sknerusa „mityczność”. „Rosa próbuje pokazać wszystkie śrubki i gwoździe w życiu Sknerusa, co pokazuje go jako maszynę. To nudne.” – mówił o największym dziele Rosy. Sam Don znajomość komentował tak: „Barks mnie nie lubi. Z jakiś powodów traktuje mnie chłodno. Nie umiem go wyczuć, ale po sześciu latach musiałem się przyzwyczaić i to zaakceptować.”. W późniejszych latach, kiedy ich znajomość trwała dłużej, mówił: „Nie powiem nic o tym, jaki jest Barks według ludzi, którzy są bisko niego. To informacja z drugiej ręki. Na dodatek, o wiele lepiej jest doceniać jego pracę – bo możecie nie być zdolni doceniać człowieka. Barksowi w ogóle nie zależy na kaczkach. Docenia jedynie swoich fanów od których ciągnie pieniądze. Patrzę na to w ten sposób, że kiedy idol mojego całego życia przeraża mnie i tchórzliwie atakuje, może powinienem wziąć to za komplement. Po poznaniu charakteru Barksa, nie chciałbym nim być”. Duckman nie był pod specjalnym wrażeniem twórczości Rosy - w liście z 1990r. napisał: „Twoje obrazowanie Sknerusa czyni go aroganckim, warczącym, bezczelnym grabieżcą, tak jak "zły Sknerus" opisany w taniej komunistycznej propagandzie "How to Read Donald Duck"”. Carlowi nie podobały się szufladkowania środowiska, próby ułożenia jego własnych historii na osi czasu i tym podobne praktyki. Był jednak świadomy, jak mówi w wywiadzie z 1994r., że „jeśli [różni artyści] mają dobrą historię i porządnie ją opowiedzą, ludzie będą to lubić”. Właśnie w 1994 roku utworzył się konflikt dość sporych rozmiarów, miedzy Rosą a menedżerami Carla Barksa, tworzącymi Carl Barks Studio, który w końcu doprowadził do zawieszenia kontaktów między dwoma mistrzami aż do 1998r. Bill Grandey i Kathy Morby - nazwani później przez fanów Greedy & Morbid początkowo nie dopuścili Dona do spotkania Carla w cztery oczy na konwencji komiksowej w Atlancie, a później rozsyłali fałszywe "doniesienia", jakoby Rosa przeżył to wyrażając agresję, zarzucono mu również bycie pod wpływem alkoholu. Stek tych i innych wyssanych z palca "wieści" wysłano do Europy przed kilkutygodniową wycieczką Barksa. Studio, chciało mieć gwarancję, że Rosa nie pojawi się przez ten czas na starym kontynencie, podczas gdy sam przedmiot (nie)zainteresowania o tym wcale nie wiedział, i nie wybierał się za ocean. Rozpętała się prawdziwa wojna, która dotknęła nie tylko Rosę, ale i Bruce'a Hamiltona (wydającego, oprócz komiksów, litografie obrazów olejnych Barksa) oraz przede wszystkim - fanów na całym świecie. W tym okresie, co można sprawdzić na DCML, Rosie zdarzyło się udzielić kilku negatywnych komenatrzy nt. twórczości, a częściej osoby Barksa (chociażby słynne nazwanie Duckmana geniuszem zła). Dla uspokojenia, w 1998r., po wygranym procesie Barksa przeciwko swoim byłym menedżerom (którzy chcieli go podstępnie oszukać, czego domyślali się od samego początku dawni współpracownicy Duckmana), doszło do spotkania mistrzów, które przebiegło w bardzo przyjaznej atmosferze. „Gadaliśmy jak... normalni ludzie. Nie dyskutowaliśmy nic na temat kaczologii” - napisał później Don w krótkiej relacji na DCML.

Styl

Styl Rosy stał się niepowtarzalny z kilku powodów – pierwszym jest niesamowita szczegółowość kadrów (przez to jego styl nazwano „brudnym” i porównano do undergroundowych twórców, jak do np.
Roberta Crumba; sam Rosa stwierdził, że i on, i Crumb tworzą komiksy dla siebie – dlatego ich styl jest podobny) – w tle widać pojedyncze źdźbła traw czy gałęzie drzew, a obok głównych postaci rozgrywają się
różne krótkie gagi (choć zdarzają się i takie, które ciągną się w tle przez kilka stron). Przykładowym może być postać złodzieja walizek we „Władcy Missisipi”, który obcinał walizki przy rączce – kolejne postacie wyrzucały bezużyteczne rączki (patrz obrazek). Duże wrażenie robi np. ogromna ilość monet (rysowanych perfekcyjnie od szablonów!) w Skarbcu Sknerusa – wystarczy spojrzeć na jakikolwiek komiks, w którym akcja dzieje się w centrum zarządzania centusia. Mnogość odwołań do Barksa (jak choćby w „Czarny Rycerz powraca” czy „Synu Słońca”) również budzi zachwyt – te, umieszczone w odpowiednich miejscach stanowią smaczek dla tropicieli tych szczegółów. Rosa często ukrywa też sam siebie w kadrach czy okładkach swoich dzieł – przykładowo, w „Stróżu prawa z Pizen Bluff” w albumie Sknerusa można znaleźć e-mail Dona; w „Skarbie Holendra” turystami zastanawiającymi się nad nawiedzonymi górami są właśnie Don z Ann, podobizny Rosy można znaleźć na dwóch plakatach, a w „Samotniku z Hrabstwa McKwacz”
Donald zauważa nagrodę Willa Eisnera. Zresztą, o dokładności i szczegółowości pracy artysty doskonale świadczy przykład poniżej – każdy kadr jest najpierw szkicowany, następnie przerysowywany i poprawiany przez Dona tuszem, a w końcu kolorowany (przez inne osoby korzystające z dokładnych instrukcji Rosy). Amerykanin znany jest z Egmontem o brak szacunku do kolorowania, dobierania czcionek czy druku.


Kolejnym powodem jest wartkość akcji oraz jej umiejscowienie – Rosa urodził się, by tworzyć długie komiksy. Jego najdłuższą pracą jest 36-stronowy „List z domu”, który i tak jest krótkim komiksem – przykładowo, pierwszy plan dotyczący „Czy to sen, czy jawa?” wynosił koło 120 stron! Niestety, takie komiksy nie znalazłyby wydawcy, a ich tworzenie trwałoby za długo – tak więc na jednej stronie znajdziemy 12-16 kadrów, a nie jak u innych twórców, osiem. Dodatkowo, na jednej stronie potrafi dziać się naprawdę sporo! Rosa jako jedyny twórca postanowił złamać wszystkie granice, jakie stały przez twórcami disneyowskimi – umieścił swoje kaczki w ścisłych ramach czasowych (lata 50. i 60. XX wieku, łamią to jedynie historyjki „Najdłuższy skok” i „The Duck Who Never Was”), zawęził dostępne uniwersum wręcz do samych faktów pochodzących z komiksów Barksa (wyjątkami są niektóre pochodzące np. od Tony’ego Strobla) oraz, co najbardziej zaskakujące, posunął się nawet do uśmiercania swoich postaci – i to nie tylko we „wspominkach” lecz także i podczas samej akcji komiksu – zrobił to nawet ze swoim ulubionym bohaterem, Sknerusem (który według Rosy umarł w 1967 roku w wieku stu lat).

Praktycznie wszystkie historyczne detale w każdej historyjce są prawdziwe (Rosa popełnił bodaj tylko dwa nieumyślne błędy w całej swojej karierze – przyp. aut.) bądź przynajmniej uważane przez część historyków za prawdziwe. Dotyczy to również tych „fantastycznych” historyjek jak „Zbieracz krokodyli” czy „Skarbnica wiedzy”. Don uważa to za wielkie wyzwanie i frajdę – i to głównie dlatego doszukuje się takich smaczków (według Rosy większość fanów i tak uznaje te fakty za zmyślone). Jako kolejny powód podaje odbieranie kaczek jako ludzi, którzy rzeczywiście gdzieś koegzystują w naszym środowisku (w przeciwieństwie do np. Bunny’ego Bugsa).

Dedykacja dla Mistrza

Hołdem dla swojego ulubionego twórcy jest umieszczana w komiksach, okładkach czy też plakatach ukryta dedykacja DUCK, znacząca nic innego jak „Dedicated to Unca Carl from Keno”. Początkowo, pojawiała się ona niezbyt dobrze schowana w ostatnim kadrze danego komiksu, lecz redaktorzy usuwali ją, biorąc ją za niedozwolony podpis artysty. Rosa zaczął ją wtapiać w elementy otoczenia coraz lepiej i by fani nie oszaleli szukając dedykacji, zawęził jej obszar występowania do pierwszej strony, a następnie pierwszego kadru pierwszej strony. Jeżeli widzicie gdzieś w kadrze miotełkę – najprawdopodobniej tam jest dedykacja!

Ukryte Myszki

Don uważa Mikiego za nudną postać – twierdzi, że jest zbyt dobry i idealny, by można było się z nim identyfikować, na dodatek wszystko zawsze mu się udaje co ogranicza ilość możliwych przygód. „Gdyby Miki trafił na drugiego Barksa, stałby się kimś całkowicie innym” mawia Rosa. Nie oznacza to, że myszon jest całkowicie nieobecny w rysunkach Rosy. Na kilku okładkach Miki jest przedstawiony jako pierwszoplanowa postać, w komiksie „The Starstruck Duck” Donald spotyka Myszkę Miki (choć co prawda komiks nie doczekał się tuszowania i kolorowania), lecz ulubioną „zabawą” Rosy jest chowanie myszona w różnych dziwnych miejscach – raz jest on rozdeptywany przez słonia, a raz kratery powstałe po uderzeniach mają kształt głowy Mikiego. Często Don bawi się też w wykorzystywanie elementów ubioru Myszki (np. Wolframik noszący czerwone szorty). Miki nie pojawia się w każdej historyjce, gdyż jest zwykłym gagiem, który czasami pojawia się w głowie artysty.

Różne wersje komiksów

Z powodu długości komiksów Rosy, wiele z nich występuje podzielonych na części. Rysownik, zapytany dlaczego tworzy różne wersje swoich długich komiksów, odpowiada: „Kiedy zorientowałem się, że wydawcy publikują podzielone już historyjki w całości z niewytłumaczalnym nieodpowiednim splashpanelem (czyli tym, gdzie występuje przypomnienie akcji z wcześniejszej części), zasugerowałem pomysł tworzenia kilku wersji kadrów. Wersja jednoczęściowa jest tą „prawdziwą”, a wieloczęściowa – „fałszywą”.”. Rosa wypełnia miejsce na „splasha” gagami lekko powiązanymi z akcją, jednak takimi, które nie zmienią odbioru komiksu. Podział na części jest wykonywany jedynie, gdy redaktorzy o to poproszą, bądź jeżeli historyjka jest tworzona dla Egmontu – przykładowo, gdy Don tworzył „Spryciarza z Panamy” dla Piscou, nikt nie wymagał od niego dodatkowej strony umożliwiającej podzielenie komiksu – o to poprosił go dopiero Egmont.

Rosa sam też decyduje, gdzie umieścić splashe. Zależy to od scenariusza czy też zagęszczenia akcji. Don jako jeden z pierwszych złamał egmontowską formę 3x8 stron, gdyż 8 stron akcji według niego to za mało. Udało mu się przekonać wydawców do swoich planów, co pozwoliło mu tworzyć w teorii nieskończenie długie komiksy (jednak uważa również „W poszukiwaniu źródeł Kalevali” i „List z domu” za najdłuższe, jakie mógł zrobić). Stara się także tworzyć części takich samych długości, choć nie zawsze się to udaje.

Metody pracy

Rysując swoje komiksy Rosa używa powlekanego trójwarstwowego, bardzo drogiego papieru Strathmore, co najmniej siedmiu różnych ołówków i długopisów (które nie są jednak profesjonalnymi ołówkami dla artystów) oraz gumki. Don wspominał o używaniu cienkopisów PigmaMicron 01 (od Sakury) w historyjkach dla Gladstone. Plansze, które rysuje, mają wymiary zazwyczaj 33x50 cm. Gdy już wie, jak komiks się zakończy, zaczyna rysowanie historyjki od końca. Następnie wraca do początku komiksu i w końcu łączy dwie części – pozwala mu to na skupienie się na najważniejszych dwóch częściach komiksu.

Don, mimo iż nie zna żadnego innego języka niż angielski, doskonale radzi sobie z wplątywaniem zagranicznych wstawek: „Założę się, że kwestie Dr. Smyte’a użyte w Pertwillabym były poprawne – były to niemieckie słowa, które usłyszałem w filmach czy gdzieś tam. Nie jestem jedynie pewny, czy napisałem je poprawnie. Natomiast wszystkie francuskie kwestie Arszena Lampena były napisane przez francuskiego fana; podobnie jak hiszpańskie i portugalskie Panchito i Jose.”. Podobnej pomocy Rosa potrzebował z holenderskimi nazwami przy komiksie „Kowboj kapitanem”.

Artysta pracuje przy biurku od 9:00 aż do 17:00 pięć dni w tygodniu. Pozwala to mu ukończyć pół strony. Jest opłacany za każdą stronę swojego dzieła, nieważne od ilości włożonej pracy, sprzedaży komiksu, scenariusza, ilości użycia pracy czy też wykorzystywania pracy przez innych wydawców. Przed strajkiem w 2002 roku Rosa zarabiał rocznie od 30 do 35 tys. dolarów.

Rosa stara się odpisywać na wszystkie emaile i listy, jakie otrzymuje od fanów z całego świata. Dziennie otrzymuje około 30-40 wiadomości, a odpisanie na nie zajmuje mu 2-4 godziny. Don do późnych lat 90. zwykł wysyłać rysunki dla fanów, którzy grzecznie o to poprosili. Gdy internet stał się powszechny, Rosa musiał zmienić swoje nastawienie – zajęło by mu to zbyt dużo czasu, mimo iż bardzo schlebiają mu te prośby. W zamian, gdy Rosa wybiera się na konwent, potrafi rysować przez 6-7 godzin proste rysunki kaczek dla fanów.

Nagrody i sława

Wraz z Carlem Barksem należą do najpopularniejszych nazwisk w świecie Disneya. Na okładkach komiksów nazwisko „Rosa” zapewnia o wiele większą sprzedaż, dlatego też artysta doczekał się wydania wielu tomików sygnowanych tylko jego nazwiskiem. Największą popularnością Don cieszy się w Skandynawii – w 1999 roku specjalnie dla fińskich fanów stworzył „W poszukiwaniu źródeł Kalevali”, bazujący na fińskiej legendzie.

Za swoje prace Rosa otrzymał liczne nagrody, takie jak nominacje do „Comics' Buyer's Guide Award for Favorite Writer” w 1997, 1998 i 1999; ten sam magazyn uznał „Skarbnicę wiedzy” za „prawdopodobnie najlepszy komiks na świecie”. „Czarny rycerz powraca” był nominowany do Eisnera w 2007 roku, a „Więzień Doliny Białej Śmierci” był nominowany do nagrody Harveya w 2007 w pięciu kategoriach (najwięcej, ze wszystkich twórców): najlepszy scenariusz, najlepszy twórca, najlepszy rysownik, najlepsza okładka, specjalna nagroda za humor. Dodatkowo, Don wygrywał w konkursach organizowanych w Niemczech (International Grand Prize 2005 na Frankfurt Book Fair), Danii (ORLA Award (DR Television Network)), Szwecji (Svenska Serieakademins (Szwedzka Akademia Komiksu) oraz Seriefrämjandets Unghunden (Szwedzkie Zgromadzenie Literatów)), Norwegii (Sproing Award przez Norweskie Forum Komiksu), we Włoszech (Yambo Award i Premio u Giancu) oraz w Hiszpanii (Haxtur Award na Festiwalu Komiksów w Gijon). Największą nagrodą jest jednak Eisner za Najlepszy Komiks w Częściach za „Życie i Czasy Sknerusa McKwacza” otrzymany w 1995 oraz Eisner z 1997 w kategorii Najlepszy Artysta/Scenarzysta – Humor.

Don stał się tak rozpoznawalną i znamienitą postacią w światku donaldystów, że od 2002 roku Roland Eliassen co jakiś czas nagrywał wywiad o życiu Dona z nim samym. Później ukazał się zmontowany film, którego fragmenty możecie obejrzeć pod tymi linkami: część pierwsza, część druga, część trzecia, część czwarta, część piąta, część szósta, część siódma. Nakręcono także film dokumentalny, w którym Rosa opowiada o swoim studio.


najlepsza strona o najlepszym rysowniku!